Baba by się nie zatrzymała

Choć mieszkam w mieszkaniu (bardzo ładne i przyjemne – dziękuję) do lasu mam mniej niż sto metrów. Wystarczy przejść przez parking, sforsować osiedlowy szlaban, pokonać ulicę i jestem w zielonym, pachnącym lesie. Bardzo przyjemna okolica. A las, jak to las – idealny na spacery i nie tylko. Na „nie tylko” składają się między innymi poranne biegi, które praktykuje moja Żona, a ja jej w nich towarzyszę.

Niestety z racji dość uciążliwego problemu w stawie kolanowym (draństwo nie daje spokoju po 20 minutowym, jednostajnym biegu), moje towarzyszenie ogranicza się do pedałowania w rytmie kroków mej małżonki. W sumie przyjemna sprawa – jest okazja żeby sobie spokojnie porozmawiać, no i jadąc rowerem mogę dokonywać Pomiarów. Pomiary są dla Żony bardzo ważne, bo ma kobieta Ambicje. A Ambicje trzeba zaspokajać. Ale zostawmy Ambicje, Pomiary i niefortunnie ukształtowaną łękotkę boczną mego kolana na boku.

Ostatnio zdarzyło nam się trochę zmienić trasę i dołożyć parę kilometrów. Niestety obrana na gorąco trasa nie była idealna, bo wymagała przedostania się dwukrotnie na drugą stronę ulicy przecinającej okołoosiedlowy las. I tu pojawił się problem – po drodze jeżdżą samochody. Gdy idzie się biegać, to przecież nie po to żeby stać i czekać aż przejadą samochody. Niestety rano na drodze ruch jest na tyle intensywny, że często trzeba wyczekać odpowiedni moment. To nieźle rozbija trening, szczególnie gdy złapie się równy, długodystansowy rytm.

Zazwyczaj więc staliśmy i wyczekiwaliśmy. Razu jednego trafiła nam się miła niespodzianka. Kierowca pojazdu osobowego zatrzymał się by nas przepuścić. Nie musiał tego robić – w końcu byliśmy w środku lasu, a przejścia dla pieszych z lornetką było szukać. Oczywiście skwapliwie skorzystaliśmy z uprzejmości kierowcy, zaraz jednak rozgorzała między mną a Żoną dyskusja pod tytułem „kto był kierowcą pojazdu”? Mężczyzna? Kobieta? Czy był(a) biegacz(em)/(ką) i dlatego się zatrzymał(a)? Czy zrobił(a) to ze zwykłej uprzejmości? I dlaczego tylko jeden na kilkanaście pojazdów miał takiego uprzejmego kierowcę (czy może kierownicę? a może kierowniczkę?  )?

Problem nas bardzo zaciekawił, jednak Żona szybko wysnuła tytułową tezę – baba by się nie zatrzymała. To zapewne dlatego, że moja szanowna małżonka jest święcie przekonana o tym, w co wierzą niemal wszyscy mężczyźni: baby nie potrafią prowadzić samochodu. Zatem baba nie zauważyłaby nawet, że na poboczu ktoś stoi i przebiera (dosłownie!) nogami w oczekiwaniu aż będzie mógł się przedostać na drugą stronę drogi. W sumie trudno się z nią spierać, bo życie każdego dnia dostarcza nam dowodów na to, że choć wprawdzie faceci jeżdżą jak kretyni, to baby za to prowadzą jakby były niewidome  .

Niestety drugiej kwestii nie udało się tak sprawnie rozwiązać i do dziś nie wiemy, czy uprzejmy kierowca był biegaczem, czy tylko był uprzejmy. Tak czy inaczej pozdrawiam kierowcę, prawdopodobnie płci męskiej, który na krakowskich rejestracjach, a więc daleko od domu, zatrzymał się rano w środku lasu by przepuścić młode małżeństwo w trakcie porannego joggingu.

Na zakończenie kilka słów wyjaśnienia: płeć piękna dzieli się na baby i kobiety. Ten komentarz dotyczył tych pierwszych. I choć niestety w każdej kobiecie siedzi jakaś baba, to na szczęście również każda baba jest też kobietą  .

Dodaj nowy komentarz

Zawartość tego pola nigdy nie zostanie udostępniona publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w klikalne odnośniki.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
CAPTCHA
Niestety spamerzy za wszelką cenę starają się zrobić z sieci jeden wielki śmietnik. To powinno ich trochę zniechęcić.
4 + 11 =
Rozwiąż to proste zadanie matematyczne. Dla przykładu: 1+3 daje 4.