Gwałcony przez media

Czuję się gwałcony przez media. Ze wszystkich stron, gdzie się nie obrócić, w taki lub inny sposób, kompletnie wbrew mojej woli, serwowane są mi informacje, których zwyczajnie w świecie nie mam ochoty poznawać. Remedium mogłoby wydawać się proste: „Nie czytaj gazet”. „Nie oglądaj telewizji”. „Nie słuchaj radia”.

Problem w tym, że ja na prawdę nie czytam gazet, nie oglądam wiadomości w telewizji, ani nie słucham radia, w którym jest coś więcej niż muzyka. Nie zaglądam nawet na strony portali z newsami. Filtruję sobie dochodzące do mnie wieści ze świata, ograniczając się jedynie do poznawania tego co mnie interesuje. I jest mi z tym cholernie dobrze.

Mimo to, czasem przypadkiem (ot przechodząc koło kiosku z gazetami), a czasem ze względu na smutny fakt ogromnej popularności medialnej jakiegoś dramatycznego wydarzenia, jakaś niechciana informacja przedrze się przez mój filtr szczęścia, naruszając moją przestrzeń osobistą. Oczywiście nie jestem jakimś pruderyjnym marzycielem nie mającym pojęcia o świecie realnym. Jest to po prostu mój świadomy wybór. Wybór, którego dokonałem po to by ułatwić i uprzyjemnić sobie życie. Niestety czasem mam wrażenie, że dzisiaj media zrobią niemal wszystko by unieść się na skrzydłach taniej sensacji, podpierając się największym i najbardziej śmierdzącym gównem jakie tylko znajdą. Zmasowany atak takimi informacjami przełamuje czasem moje filtry i dochodzi do gwałtu.

W tym momencie dochodzimy do sedna problemu. Nie jest nim oczywiście kwestia tego, czy media powinny informować o wszystkim, bo szczerze mówiąc mam to gdzieś jeśli dzieje się to bez mojej woli. Problemem też nie jest to, że media w jakiś sposób chcą zakomunikować swój przekaz. Jednakże walenie nagłówkami po oczach w każdej witrynie, czy powtarzanie w kółko, w każdej stacji radiowej i telewizyjnej informacji o tym, że jakiś powalony Josef Fritzl przez ponad 20 lat gwałcił własną córkę i jej dzieci a swoje wnuki, uważam za pewne nadużycie. Może i są ludzie, którzy w jakiś perwersyjny sposób czerpią przyjemność, albo czują się lepiej słuchając lub czytając o tym szambie. Ja na to nie mam ochoty. I tu pojawia się konflikt interesów - nie mogę przecież kompletnie odciąć się od świata, z drugiej strony dlaczego na spokojnym spacerze z żoną, w ładny słoneczny dzień, mam zostać na środku ulicy zgwałcony informacjami, których nie chcę? Może ten problem wydawać się wam śmieszny, ale co będzie w przyszłości? Na razie atakowane są jedynie dwa zmysły, co jednak w sytuacji, gdy nauczymy się docierać do naszej świadomości w inny sposób? Już teraz są urządzenia pozwalające sterować (na razie w ograniczonym zakresie) komputerem za pomocą myśli. A jeśli uda się nam tą samą drogą przekazać informacje w drugą stronę? Czy to znaczy, że idąc pewnego pięknego dnia ulicą i przechodząc koło „kiosku z gazetami” w mojej głowie pojawi się ból i cierpienie? Poczuję smród spalonych w pożarze ciał i smak krwi w ustach?

Czarna wizja, ale jak na razie wszystko do niej prowadzi niestety bardzo prostą i dobrze wybrukowaną drogą. Pozostaje mieć nadzieję, że z pojawieniem się takich technologii będziemy mieli również możliwość decydowania o tym jakie przekazy chcemy tą drogą otrzymywać. Obawiam się jednak, że może to trochę wyglądać jak walka ze spamem, który zalewa teraz nasze skrzynki pocztowe.

Co przyniesie przyszłość, oczywiście zobaczymy w przyszłości. Teraz pozostaje nam jedynie dalej rozwijać znieczulicę i przyczyniać się do napędzania tej chorej, obrzydliwej machiny. Choć ja staram się by jednak nie karmić tego potwora. Na koniec idealne miejsce na nurtujące mnie od dawna pytanie. Przeciwko przemocy i seksie w grach czy filmach toczy się swoiste krucjaty. Jednak jak to jest, że ci sami ludzie, którzy nie chcą by ich dzieci patrzyły na nagie piersi (jaką krzywdę w psychice może to wyrządzić, na prawdę nie mam pojęcia), nie mają nic przeciwko temu, żeby te same dzieci mogły bez problemu przeczytać gazetę z wielkim nagłówkiem na pół pierwszej strony: „Gwałciłem własne dziecko przez 20 lat”?

Bo czwarta władza rządzi się

Bo czwarta władza rządzi się własnymi prawami. Po za tym, jesteś jednym ziarnkiem na milion, reszta hałdy piachu karmi się tymi sensacjami. A dobry news jest w cenie. Skoro jest popyt to masz i podaż…

Ależ ja to doskonale rozumiem.

Ależ ja to doskonale rozumiem. Co oczywiście nie znaczy, że mam się grzecznie wypiąć i czekać na najazd jakieś medialnego ścierwa  

Należałoby też odpowiedzieć sobie na pytanie czy news, którego użyłem jako przykładu jest dobry? Na pewno z punktu widzenia medialności, tak - żeruje na ludzkim, wręcz podłym, pragnieniu sensacji i w zasadzie dzięki temu sam się sprzedaje. Czy jednak taki zmasowany atak na nasze zmysły nie prowadzi do znieczulicy i wyprania z uczuć? Przecież żeby nie zwariować i móc spokojnie zasnąć trzeba postawić sobie jakieś blokady, inaczej utoniemy w tym całym szambie.

Pingback

[...] że nie przepadam za mass mediami, no ale żeby tak bezczelnie mnie atakować jak w ten weekend, to już szczyt wszystkiego! [...]

Dodaj nowy komentarz

Zawartość tego pola nigdy nie zostanie udostępniona publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w klikalne odnośniki.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
CAPTCHA
Niestety spamerzy za wszelką cenę starają się zrobić z sieci jeden wielki śmietnik. To powinno ich trochę zniechęcić.
Image CAPTCHA
Przepisz tekst widoczny na obrazku.