Refleksja na temat prasy branżowej i testów

[Aktualizacja] Telewizja śniadaniowa zaprezentowała ostatnio ciekawą inicjatywę pod tytułem wybredni.pl – w skrócie jest to serwis przeprowadzający testy konsumenckie najróżniejszych produktów. Co to ma wspólnego z prasą branżową z tematu? Całkiem sporo  .

Dzisiaj w kioskach można znaleźć setki czasopism skupiających się na najróżniejszej tematyce, od tępienia celulitu, przez tropienie UFO, po sprawy bardziej techniczne jak fotografia czy komputery. Ale o tym chyba wie każdy… i pewnie dlatego masa ludzi z zaciekawieniem zagłębia się w najróżniejsze testy przeprowadzane przez tego typu wydawnictwa. Chcesz wiedzieć, która maseczka najdokładniej wygładza zmarszczki albo który aparat fotograficzny w cenie do 1000 złotych robi najostrzejsze zdjęcia? Żaden problem – wystarczy odwiedzić najbliższy kiosk i wybrać odpowiednie czasopismo. Znajdziesz w nim rzetelnie przeprowadzone testy produktów, które akurat zamierzasz kupić… zaraz zaraz, czy ja napisałem rzetelne?

Krótka podróż w czasie. Oczywiście w przeszłość – aktualnie to dużo prostsze niż podróż w przyszłość – wystarczy skupić się i sięgnąć do głębszych obszarów pamięci lub przekopać jakieś archiwum. Prosta sprawa, ale do rzeczy. Gdy kilka lat temu ruszaliśmy z serwisem drukujwspomnienia.pl, jak niemal wszystkim początkującym w sieci przedsiębiorcom, wydawało nam się że wystarczy przygotować stronę internetową, wykupić trochę ruchu w google i czekać na miliony błyskawicznie wypełniające nasze konta bankowe – to oczywiście tak w uproszczeniu  . Wtedy o fotoksiążkach w Polsce praktycznie nikt nie miał pojęcia a my byliśmy jednymi z pierwszych, którzy coś takiego zaczęli oferować na szeroką skalę (prawdę mówiąc gdyby nie roczny poślizg, który zafundował nam pierwotny wykonawca naszego serwisu internetowego, bylibyśmy faktycznie pierwsi). Znikoma świadomość klientów i w ogóle całego półświatka branży fotograficznej, sprawiły że początki były bardzo trudne.

Po pół roku mogliśmy liczyć na skromną wzmiankę w portalu IDG, chyba tylko dzięki silnej promocji naszego autorskiego programu do projektowania fotoksiążek, który z uporem maniaka wciskaliśmy we wszystkie serwisy do pobierania programów. Potem zauważyła nas redaktorka Przekroju i dalej jakoś to poszło, łącznie z wizytą w TVN. Dopiero po tym przyszła pora na rzetelne testy branżowe. Najpierw zgłosił się Digital Foto Video, zapowiadając dumnie pierwszy oficjalny test fotoksiążek w Polsce. Było kilka rozmów, pytań technicznych i informacja, że test oczywiście zostanie przeprowadzony, ale anonimowo, a wyniki poznamy dopiero po publikacji gazety. Przyszła godzina zero, drżącymi rękoma przedarliśmy się do całkiem obszernego testu fotoksiążek… tylko po to by stwierdzić, że zostaliśmy w nim pominięci! O dziwo redaktorzy postanowili pominąć również firmy drukujące na tym samym sprzęcie co my, a więc i oferujące podobną, wysoką jakość. Natomiast bezlitośnie pastwili się nad drobnymi firemkami oferującymi mniej kompleksowe usługi na dość „różnym” poziomie. Zwycięzcą została firma CEWE (własność niemieckiego koncernu), która miesięcznym budżetem reklamowym zjada na śniadanie resztę całej branży w Polsce. Redaktorom w ogóle nie przeszkodził fakt, że w zwycięskiej fotoksiążce dostali poobracane zdjęcia. Dziwnym zbiegiem okoliczności, również niektóre z minusów wymienionych przy okazji tej firmy bardzo zgrabnie uzupełnialiśmy my, oczywiście nieobecni w teście.

W zasadzie machnąłbym na to ręką, gdyby to był jednostkowy przypadek. Nic z tego! Niecały rok później zgłosił się do mnie pan z wydawnictwa Migut Media (tak zgadliście, to od Digital Foto Video) z propozycją udziału w testach fotoksiążek przeprowadzanych na potrzeby Wielkiej Księgi Testów. Oczywiście oprócz tego zaproponował wykupienie reklamy. Po poprzednich doświadczeniach przedstawiłem swoje stanowisko na ten temat. Najpierw było zdziwienie, potem oburzenie, potem trochę ugrzecznionej rozmowy. W końcu zdecydowaliśmy się na reklamę (i oczywiście udział w teście). Dziwnym zbiegiem okoliczności kontakt z człowiekiem z wydawnictwa urwał się w momencie przekazania reklamy. Z tego co kojarzę do publikacji nie doszło ale tego, przyznam szczerze, nie miałem siły już sprawdzać.

Była jeszcze przygoda z PC World i dodatkiem Zoom, gdzie już w nieanonimowym teście redaktorzy w jednym szeregu zestawili do porównania fotoksiażki wykonane metodą druku cyfrowego i naświetlania. To dwie kompletnie różne technologie (dające odmienne możliwości i w diametralnie różnych przedziałach cenowych), z których preferowano naświetlane jako lepiej odwzorowujące głębię i nasycenie kolorów. Jednak o dziwo zwycięzcą testu została firma CEWE oferująca druk cyfrowy. Zignorowano między innymi technikę wykonania opraw traktując zwykłą oprawę klejoną tak samo jak trwałą oprawę introligatorską, z której kleszczami nie da się wyrwać kartek.

Wreszcie ostatnio, jak się okazuje całkiem nieświadomie, wzięliśmy udział w kolejnym teście – tym razem przeprowadzonym przez PC Format. Tym razem również (a jakże) zwyciężyła wiadoma firma. Ktoś mógłby pomyśleć, że coś sobie uroiłem i w ogóle piszę głupoty, bo jak to tak redaktor miałby pozwolić sobie na nierzetelne wyniki testów? Pozostawiam to waszej ocenie. Chciałbym tylko zwrócić uwagę na to, jaka firma znajduje się pod linkiem „fotoserwis” w menu głównym na stronie PC Formatu. W ocenie sytuacji nie pomaga również drobny błąd w podsumowaniu testu przeprowadzonego przez to wydawnictwo. Redaktorzy twierdzą bowiem, że zwycięzca testu drukuje farbami, co jest oczywiście nieprawdą bo podobnie jak w przypadku innych firm korzystających z druku cyfrowego, również ta stosuje urządzenia działające na zasadzie elektrofotografii (czyli potocznie „laser”). Inny błąd dotyczy cen, zarówno w przypadku testowanego produktu jak i najtańszego z oferty – w obu przypadkach, nie dość że jesteśmy tańsi, to na dodatek nasz najtańszy produkt jest w dwukrotnie większym formacie niż u zwycięzcy. Mimo to jednak w obu tych kategoriach otrzymaliśmy mniej punktów. Czas realizacji zamówienia podobnie – mimo, że krótszy to jednak gorzej oceniony  .

Tak więc gdy następnym razem będziesz przeglądał wyniki testu w jakimś piśmie branżowym zrób to z należytym dystansem. Niedługo może się okazać, że jedynym źródłem rzetelnych testów porównawczych będą serwisy takie jak wybredni.pl. Sęk w tym, że takie przedsięwzięcia muszą utrzymywać sami konsumenci (płacąc abonament czy darowizny), bo umieszczenie tam testu sponsorowanego czy reklamy będzie pierwszym i ostatnim gwoździem do trumny.

[Aktualizacja] Winien jestem małe sprostowanie. Drugie moje spotkanie z Digital Foto Video skończyło się nagłym, bardzo wymownym, urwaniem kontaktu z ich przedstawicielem. Nie trafił też w moje ręce egzemplarz gazety, który jest zazwyczaj rozsyłany reklamodawcom po realizacji ich zamówienia. Nie miałem zamiaru latać jak obłąkany po kioskach i szukać tej nieszczęsnej księgi testów. Założyłem więc, że podobnie jak poprzednio zostaliśmy zwyczajnie w świecie olani. Wczoraj jednak, zupełnie przypadkiem, na półce w Empiku, natknąłem się na jeden egzemplarz Księgi. Okazało się, że w teście zostaliśmy ujęci, wprawdzie z błędem w nazwie (Drukuj wspomnienia, zamiast drukujwspomnienia.pl), ale jednak. Napaleńców i ciekawskich od razu uprzedzam – trudno nazwać ten artykuł testem. To raczej wzmianki o ledwie kilku producentach, z których część została skopiowana z poprzedniej edycji testu fotoksiążek. Niestety tu również nie obeszło się bez błędów.

Otwiera oczy

Fajnie, że podzieliłeś sie własnymi doświadczeniami. Bo faktycznie każdy z nas rzadziej lub częściej czyta testy elektroniki, opon samochodowych czy okularów przeciwsłonecznych. I najczęściej nie jesteśmy w stanie skorygować zawartych tam wyników czy opinii. Więc przynajmniej wiadomo, ze trzeba patrzeć krytycznie na opublikowane rankingi.

Aha, pisze się półświatka, a nie półświadka  

Połowa świadka

Aha, pisze się półświatka, a nie półświadka eh, faktycznie. Późna pora zrobiła swoje. Raczej ciężko byłoby mówić o połowie świadka - chyba że w jakimś tandetnym amerykańskim filmie  

Widziałem chyba test w PC

Widziałem chyba test w PC Formacie o którym piszesz: http://www.pcformat.pl/index.php/artykul/aid/627/t/fotoksika-dla-kadego-…

Na pierwszy rzut oka jest napisany dobrze, ale jak się przyjrzeć to faktycznie można odnieść wrażenie, że jest trochę tendencyjny. Np. dziwne moze wydawać się to, że podano link tylko do jednej firmy. Odnoszę wrażenie też że fragment "Format papier i okładka" został napisany w oparciu tylko o jedną firmę. No i ta wzmianka o bardzo drogiej maszynie… trąci to trochę kryptoreklamą  

Trochę niefart mieliście z łączem. Niesądzę, żeby transfer był tak dramatyczny w normalnych warunkach - sprawdziłem u siebie i macie chyba dobre łącza. Zresztą, wystarczy że jakiegoś dnia gdzieś zeświruje jakiś węzeł i klapa. Trudno winić firmę za to, co jest niezalżne od niej… no chyba że macie jakiś śmieszny współdzielony serwerk na zapchanym łączu?

O łącza nie ma się co martwić

O łącza nie ma się co martwić. Mamy szeroką rurę z priorytetem… niestety jak słusznie zauważyłeś - trudno mieć wpływ na to co dzieje się w całe sieci. Wystarczy, że gdzieś po drodze, jakiś węzeł będzie miał czkawkę i choć nic na to nie poradzimy, to klienci będą wściekać się na nas.

W zeszłym tygodniu np. okazało się, że z jakichś powodów TPSA źle kieruje ruch wychodzący z ich sieci w kierunku France Telecom (nasze serwery są we Francji) - większość klientów chcących odwiedzić naszą stronę mogło zobaczyć co najwyżej komunikat o tym, że przekroczony został limit czasu na odpowiedź serwera. Tylko dlatego, że pakiety wysyłane z sieci TPSA wpadały gdzieś po drodze w nieskończoną pętlę.

W takich sytuacjach, choćbyś jajo zniósł - nic na to nie poradzisz   Na szczęście problem został rozwiązany w ciągu 3 godzin. Najgorsze jednak jest to, że awaria wypadła praktycznie zaraz po tym jak rozesłaliśmy mailing o świątecznej promocji. Sporo ludzi chcących rano sprawdzić promocję odbijało się od niewidzialnej ściany. Część z nich pewnie zrezygnowała w ogóle  

Pingback

[...] maści testów wraca do mnie jak bumerang. Był mój własny test banków, były refleksje na temat testów w prasie branżowej. Natomiast ostatnio na blogu eKomercyjnie.pl (choć to w zasadzie już branżowy agregator [...]

Dodaj nowy komentarz

Zawartość tego pola nigdy nie zostanie udostępniona publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w klikalne odnośniki.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • Tekstowe emotikony („uśmiechy”) zamieniane są na ikony.
  • Podwójny przecinek (,,) i podwójny apostrof ('') zamieniane są na odpowiednie cudzysłowy („ i ”).
  • Określone ciągi znaków zamieniane są na znaki typograficzne.
CAPTCHA
Niestety spamerzy za wszelką cenę starają się zrobić z sieci jeden wielki śmietnik. To powinno ich trochę zniechęcić.
12 + 0 =
Rozwiąż to proste zadanie matematyczne. Dla przykładu: 1+3 daje 4.