Telepatia w zasięgu ręki?
Gdy mówimy, nasz mózg przesyła informacje do mięśni sterujących strunami głosowymi, językiem (i całej masy innych części twarzy). Dzięki nim jesteśmy w stanie wydobyć z siebie głos. Jak się jednak okazuje, sygnały te są przesyłane nawet wtedy gdy „mówimy” nie poruszając ustami i nie wydobywając z siebie żadnych dźwięków. Naukowcy znaleźli sposób na odczytanie tych informacji, a samo zjawisko nazwali mową subwokalną.
W 2004 roku NASA przedstawiła pierwsze efekty prac nad systemem odczytującym mowę subwokalną. Poprzez niewielkie elektrody przyczepiane do skóry udało się odczytać sygnały przekazywane z mózgu do aparatu mowy. Początkowo skupiono się na podstawowych słowach składających się na sześć komend (stop, go, left, right, alpha i omega) oraz dziesięć cyfr. Udało się „nauczyć” komputer ich rozpoznawania. W pierwszym eksperymencie poprzez specjalny interfejs do obsługi przeglądarki internetowej przeprowadzono proste wyszukiwanie w Internecie. Tym samym naukowcy dowiedli, że są w stanie sterować komputerem bez wykonywania jakichkolwiek ruchów i bez wydobywania z siebie dźwięków.
Spektrum zastosowań takiej technologii jest ogromne, poczynając od ułatwień dla osób niepełnosprawnych, poprzez zastosowanie w wojsku, na życiu codziennym kończąc. Technologia ta jednak naprawdę rozwija skrzydła w momencie gdy zestawimy ją w działaniu nie z komputerem, a drugim człowiekiem. Wystarczy jedną osobę wyposażyć w nadajnik odczytujący mowę subwokalną, a drugą w odbiornik przekazujący słowa wprost do jej ucha. Otrzymamy wtedy praktycznie technologiczny odpowiednik telepatii.
Niestety naukowcy z NASA borykają się z kilkoma problemami, z których największym jest rozpoznawanie wszystkich „wypowiadanych” słów. Każdy z nas w inny sposób uczył się mówić i tym samym każdy w nieco inny sposób „wytwarza” dźwięki. Ma to ogromne znaczenie w sytuacji gdy trzeba „nauczyć” komputer poprawnego rozpoznawania sygnałów przekazywanych przez mózg. Innym problemem są rozmiary urządzenia. Pierwotnie elektrody miały wielkość grubej monety (a potrzeba ich kilku), dodatkowo nie zajmowano się w ogóle miniaturyzacją komputera interpretującego sygnały – był to po prostu zwykły PC.
W tym miejscu nauka spotyka się z fikcją. To co wczoraj uważaliśmy za nierealny wymysł wyobraźni pisarza, dzisiaj staje się rzeczywistością. Nic nie stoi więc na przeszkodzie by na chwilę popuścić wodze fantazji i zerknąć, co przyniesienie nam jutro. Problem z rozpoznawaniem wypowiadanych słów jest tylko kwestią czasu – komputer nie musi przecież rozumieć ich kontekstu, wystarczy, że poprawnie je rozpozna i przekaże dalej. Ponadto postępująca miniaturyzacja już chyba nikogo nie dziwi – wystarczy przypomnieć sobie jak wyglądały pierwsze telewizory, a jak wyglądają dzisiejsze – pomijam oczywiście przekątną ekranu .
Zmniejszmy zatem elektrody naszego odbiornika do subtelnych rozmiarów łebka od szpilki – bez problemu można je wtedy ukryć w kołnierzyku koszuli czy też gustownej biżuterii. Odbierany przez nie sygnał można przekazać bezprzewodowo do telefonu komórkowego, ukrytego w zegarku na ręce. Nie potrzebujemy przecież klawiatury, bo wszystkie polecenia możemy wydawać bezgłośnie, nie ruszając nawet ustami. Z odbiornikiem nie trzeba się specjalnie wysilać – będzie nim również telefon komórkowy z bezprzewodowym zestawem słuchawkowym, dyskretnie ukrytym tuż za uchem… Gotowe! Właśnie skonstruowaliśmy telepatię .
Zalety dyskretnej komunikacji w życiu codziennym są nie do przecenienia. Przykładowo, nie każdy jadący z tobą pociągiem musi słyszeć jak ustalasz z partnerem pikantne szczegóły wspólnego wieczoru. Albo jak na nudnym spotkaniu firmowym bezgłośnie ustalasz z żoną plan wakacyjnego wyjazdu. To oczywiście przykłady z przymrużeniem oka, jednak zalet takiej formy komunikacji chyba nie trzeba specjalnie przedstawiać.
Dodaj nowy komentarz